Orkan Semeko Rumia - Gedania Gdańsk 5:1

Inauguracja rundy wiosennej była udana dla piłkarzy Orkana Semeko Rumia, którzy ograli Gedanię 5:1. Po pierwszej połowie jednak był remis i zanosiło się na niespodziankę. Po przerwie gospodarze jednak znokautowali gdańszczan.
Już w 4 minucie Bartłomiej Osior trafił do siatki Gedanii i Orkan szybko jednak objął prowadzenie. Czternaście minut później był już remis. Po dośrodkowaniu bramkarz gospodarzy Adam Duda minął się z piłką, strzelający Marcin Łukasiak trafił w poprzeczkę, ale Krzysztof Fritza nie miał już problemów z trafieniem do bramki rywala.
W drugiej połowie gospodarze osiągnęli dużą przewagę, a jej efektem były cztery gole. A tak naprawdę mogło być ich znacznie więcej. Błędów gdańszczan - w najlepszych sytuacjach - nie potrafili wykorzystać między innymi Robert Zinko i Dariusz Hebel. Ten drugi trafił jednak dwukrotnie do siatki gości.
- W pierwszej połowie - dopóki rywale grali dobrze taktycznie i konsekwentnie - mieliśmy problemy. Po przerwie już mieliśmy zdecydowaną przewagę. Gdybyśmy strzelili w tym spotkaniu nie pięć goli, a dziewięć, to gdańszczanie też nie mogliby mieć pretensji - uważa Adam Walczak, trener Orkana.
- Spodziewałem się lepszej gry w naszym wykonaniu i niespodzianki. Nie widziałem dotąd traconych bramek po tak prostych błędach. Dwa gole dla Orkana to prezenty od Mariusza Klimkiewicza, przy dwóch innych sytuacjach źle zachował się Artur Jażdżewski. Jestem rozczarowany. Jeśli nie zaczniemy zdobywać punktów, zaczniemy myśleć o budowie drużyny do rozgrywek w klasie okręgowej - przyznał Rafał Szyłański, szkoleniowiec Gedanii.



384 |1924 |656 |1861 |113 |105 |312 |521 |497 |262 |