Nada Split - Arka 13:10
Rugbiści gdyńskiej Arki przegrali w Splicie mecz otwarcia finałowego turnieju o klubowy Puchar Europy z miejscową Nadą 10:13, ale nie stracili szans na zdobycie głównego trofeum. Jeśli w sobotę mistrzowie Polski pokonają niemiecki S.C. Neuenheim, a w niedzielę Chorwaci przegrają, wówczas o kolejności końcowej decydować będą małe punkty.
W pierwszym meczu gdynianie byli bardzo blisko wygranej. Przez większą część spotkania posiadali przewagę, ale brakowało im szczęścia. W pierwszej połowie gdyński kopacz Siergiej Garkawyj nie wykorzystał trzech rzutów karnych, a Aleksander Gajewski nie trafił jednej próby z dropgola. Chorwaci na gdyńskiej połowie boiska przeprowadzili tylko jedną składną akcję, po której zdobyli 7 punktów. Gdynianie dominowali w formacji młyna. Wygrywali większość autów i przepychali rywali w tłokach. Nie kleiła im się jednak gra w ataku. Brakowało im dokładności, kilka razy gubili piłkę.
Początek drugiej połowy miał podobny przebieg. Garkawyj znów nie trafił z karnego, a sztuka ta udała się Vldadzie Urvicovi i Chorwaci podwyższyli na 10:0. Niemoc Arki przełamał dopiero w 55 minucie Wojciech Ruszkiewicz, który przebił się z jajem na pole punktowe gospodarzy i zdobył 5 pkt. Chorwaci odpowiedzieli celnym dropgolem Urvica. Mimo trudnej sytuacji, arkowcy broni nie złożyli. Jeszcze raz ruszyli do desperackiego natarcia, ale tym razem trafili na opór również ze strony arbitra. W 68 minucie Włoch nie zaliczył przyłożenia Garkawego, dopatrując się u niego podania piłki do przodu. Minutę później rozwścieczony Ukrainiec popisał się solowym rajdem przez pół boiska i tym razem sędzia musiał już uznać gdynianom przyłożenie.
Opadający z sił Chorwaci imali się wszelkich sposobów, by obronić prowadzenie. Grali na czas, symulowali kontuzje. Arbiter doliczył cztery minuty, ale zakończył zawody akurat w sytuacji, kiedy gdynianie bliscy byli zdobycia zwycięskich punktów.
Po ostatnim gwizdku Chorwaci zaczęli tańczyć z radości, a arkowcy opuszczali stadion z opuszczonymi głowami. Mieli świadomość, że ten mecz był do wygrania. ? Teraz musimy pokonać Niemców i może jeszcze wygramy ten turniej ? stwierdził filar Arki, Jacek Wojaczek.